Dlaczego bywamy kłótliwi, wścibscy i nieokrzesani? Dlaczego tak trudno znosimy przywary innych ludzi? Czy złych nawyków można się oduczyć? "Ludzie, ludzie." to "pisany gabinet terapeutyczny", w którym każdy zostanie wysłuchany i znajdzie radę dla siebie. Tym razem sławna psycholog Ewa Woydyłło skupia się na różnych ludzkich charakterach - niektóre opisywane i analizowane sytuacje czytelnik bez trudu rozpozna jako znane z mediów, są tu też przykłady zaobserwowane przez psycholog w swoim otoczeniu. Czytamy więc o ludziach emanujących złą energią, czyli o wampirach energetycznych, o obsesyjnie gromadzących rzeczy, o manipulantach i o kultywujących rozmaite tabu. A dalej o perfekcjonistach, krętaczach, narcyzach, opowiadaczach, malkontentach i obrażalskich. Ta książka działa jak zwierciadło, przed którym albo się uśmiechamy, albo wstydzimy. Możemy się też rozzłościć, zadumać, coś rozważyć i coś postanowić. Otwarta forma i dobra energia autorki - niestrudzenie przekonują, że można się zmienić na każdym etapie życia.
Wielką rolę w powstawaniu tej pracy odegrała dość konkretna kwestia: "Czym różnię się od Freuda, a czym od Adlera? Jakie są różnice między naszymi koncepcjami?". Zastanawiając się nad tym, natrafiłem na problem typów. Bo właśnie to, do jakiego typu psychologicznego należymy, określa i z góry ogranicza nasze sądy.
Książka o typach traktuje w zasadzie o konfrontacji jednostki ze światem, o jej stosunku do ludzi i rzeczy. Opisuje różne aspekty świadomości, możliwe postawy wobec świata, a tym samym stanowi opis psychologii świadomości rozważanej, by tak rzec, z klinicznego punku widzenia. Wprowadziłem do tej książki sporo literatury, przy czym niejaką rolę gra tam dzieło Spittelera, a zwłaszcza Prometheus und Epimetheus, jak również Schiller, Nietzsche. Książka o typach wyrażała pogląd, że wszystkie sądy człowieka są ograniczone, zależą od jego typu, i że każdy punkt widzenia jest względny. Tym samym powstawała kwestia jedności, która wielość tę kompensuje... Moja refleksja i moje poszukiwania dotarły wówczas do centralnego punktu mojej psychologii, czyli do idei Jaźni. [Carl Gustav Jung: Wspomnienia, sny, myśli ]